SPŁYW KAJAKOWY – PORADNIK

SPŁYW KAJAKOWY – PORADNIK


CO MUSISZ WIEDZIEĆ ZANIM WYBIERZESZ SIĘ NA SPŁYW KAJAKOWY? | PORADY

 


Jak wygląda kilkudniowy spływ kajakowy, jak płynie się kajakiem po rzece i dlaczego to forma wypoczynku dla każdego? Sprawdź, jeśli chcesz spędzić urlop inaczej niż zwykle!

Aktywny wypoczynek jest coraz bardziej na topie. Zamiast leniuchować nad basenem, wolimy wybrać się na korty tenisowe czy nad wodę. Świetną propozycją na lato są spływy kajakowe – jedno- lub kilkudniowe. To pomysł na aktywne wakacje dla całych rodzin, w tym także dla osób, które nigdy kajakiem nie pływały. Co musisz wiedzieć, zanim chwycisz wiosło i wypłyniesz na otwartą wodę? Radami dla początkujących dzielą się eksperci z Grupy Turystyki Aktywnej Sporteus.

Na początek krótka trasa

Jeśli na spływ kajakowy wybierasz się po raz pierwszy – lepiej poszukaj ofert jednodniowych spływów. Jeżeli taka forma wypoczynku przypadnie ci do gustu, nic nie stoi na przeszkodzie, by wybrać się na kilkudniowy spływ jeszcze tego samego lata!

 

Bezpieczne kajaki dla małych i dużych

W spływach może uczestniczyć każdy, bez względu na wiek i kondycję fizyczną. Uczestnikami spływów są osoby w różnym wieku, w parach lub pojedynczo, rodziny z dziećmi, studenci, seniorzy. Na spływie najważniejsze jest bezpieczeństwo, dlatego organizatorzy stawiają na bardzo stabilne kajaki SZOT Komfort, wyposażone w miękkie siedziska oraz kamizelki asekuracyjne.

Ponadto przed każdym spływem przeprowadzany jest instruktaż dotyczący trasy spływu, technik wiosłowania, jak również bezpiecznego pływania – dlatego to dobry sposób na aktywny wypoczynek nawet dla nowicjuszy.

SPŁYW KAJAKOWY
SPŁYW KAJAKOWY

 

Jezioro czy rzeka?

Spływy kajakowe organizowane są na jeziorach (np. Wielkie Jeziora Mazurskie) oraz na rzekach (np. spływ Rospudą). Różnice są zauważalne gołym okiem – jeziora to duże zbiorniki wodne, duża odkryta przestrzeń i woda stojąca, a co za tym idzie – brak przeszkód na trasie spływu. Rzeki mają własny nurt, wiele zakrętów i przeszkód leżących w wodzie, co powoduje dodatkową atrakcję dla uczestników.

 

Niewielki bagaż w nieprzemakalnej torbie

Na spływach bagaże mogą płynąć albo w kajaku, wraz z uczestnikiem (wówczas najlepiej, by były spakowane w nieprzemakalną, miękką torbę o maksymalnej wadze 15 kilogramów), albo w samochodzie transportowym. W tej drugiej opcji można wziąć nieco więcej rzeczy, maksymalnie 20 kilogramów. Nie myśl jednak o pakowaniu dużych przedmiotów – jak leżaki czy stolik turystyczny. Bagaż na spływ powinien zawierać przede wszystkim rzeczy osobiste: przeciwsłoneczne okulary, nakrycie głowy, krem z filtrem, środki higieny osobistej, lekkie obuwie turystyczne, koszulki z długim i krótkim rękawem, ciepłe ubranie na wieczór, rękawiczki bez palców (np. rowerowe), płaszcz przeciwdeszczowy.

 

Biwak albo nocleg u chłopa

Podczas kilkudniowych spływów kajakowych dziennie przepływa się kilkanaście kilometrów (co daje jakieś 4-6 godzin pływania), a wieczorem przychodzi czas na relaks. Noclegi organizowane są na dwa sposoby – albo na polach namiotowych (wówczas trzeba zabrać ze sobą lub wypożyczyć u organizatora spływu namiot, śpiwór i karimatę), albo w gospodarstwach agroturystycznych lub domkach letniskowych, położonych nad wodą. Nocowanie codziennie w innym miejscu na trasie spływu to dodatkowa atrakcja dla uczestników!

 

Laptopy w hermetycznych beczkach

Na spływ można zabrać sprzęt elektroniczny – aparat fotograficzny, tablet, laptop czy telefon, bo z naładowaniem elektroniki w kwaterach czy na polach biwakowych nie ma problemu. Podczas pokonywania trasy rejsu trzeba jednak odpowiednio zabezpieczyć urządzenia, by nie zamokły – umieszcza się je w specjalnych, hermetycznych beczkach lub wodoodpornych workach, które można wypożyczyć u organizatora spływu.

 

Kapryśna pogoda niestraszna kajakarzom

W przeciwieństwie do wielu innych form aktywnego wypoczynku, spływy kajakowe nie wymagają idealnej pogody. Płynąć można przy niezbyt wysokich temperaturach, wietrze i deszczu. Jedynie burze wykluczają kontynuowanie spływu. Spływy są więc idealna na polskie kapryśne lato!

źródło: Agencja Informacyjna NEWSERIA


GDZIE NA SPŁYW KAJAKOWY Z DZIEĆMI? WYRAŹ SWOJĄ OPINIĘ – WYPOWIEDZ SIĘ PONIŻEJ W KOMENTARZU


 

JAZDA SAMOCHODEM TERENOWYM SUZUKI VITARA. OKOLICE WROCŁAWIA | FILM

NA BIWAKU | JAZDA SAMOCHODEM TERENOWYM SUZUKI VITARA – OKOLICE WROCŁAWIA | FILM


PRZEJAŻDŻKA AUTEM TERENOWYM PO POLNEJ DRODZE. JEZIORO BAJKAŁ – KAMIENIEC WROCŁAWSKI, OKOLICE WROCŁAWIA. TERENY WYBOISTE, PRAWIE JAK RAJD!


Jednak prawie robi wielką różnicę 😉 Dużo drzew, dziur na drodze, a w około Odra i niezbyt szybka jazda.

Generalnie jak widać na filmie, nic ciekawego się nie dzieje. Nie wpadliśmy do Odry, nie zlecieliśmy z jakiejś skarpy, nawet w drzewo nie uderzyliśmy, a drzew tam nie brakuje. Dopiero kilka godzin później zakopaliśmy się ( tyle czekania 🙁 ) na drodze [FILM].

Następnym razem postaramy się bardziej – może jakiś pokaz jechania na dwóch kołach albo dachowanie? Mile widziane propozycje w komentarzach.

Podczas jazdy dyskutowaliśmy m.in. o tym, że dwa dni wcześniej była straż pożarna nad jeziorem Bajkał, bo niby ktoś się utopił. Później okazało się, że straż pożarna przyjechała, bo się paliło w okolicy Kamieńca Wrocławskiego. Tak w ogóle, to jechaliśmy po drzewo, ale niestety wiele momentów nie zostało zarejestrowane. Gadaliśmy też (co też słychać na filmie) o koleinach na drodze i umiejętnej jeździe w terenie. 🙂

Autorem treści jest MCH

NIEBEZPIECZNY WYPADEK SAMOCHODOWY POD WROCŁAWIEM [FILM]

NA BIWAKU | NIEBEZPIECZNY WYPADEK SAMOCHODOWY POD WROCŁAWIEM W KAMIEŃCU WROCŁAWSKIM NAD JEZIOREM BAJKAŁ


Film pokazuje jak powinna wyglądać dobrze przeprowadzona akcja ratownicza

wypadek, który na szczęście nie zakończył się śmiercią

zaczepianie-liny-do-hakaPod koniec maja tego roku (27 maj 2016) wybraliśmy się na biwak nad jezioro Bajkał. Dojechaliśmy, rozłożyliśmy się i po krótkim zaaklimatyzowaniu się wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy na małą przejażdżkę w nieznane dotąd nam tereny nad Bajkałem. Po jakimś czasie wjechaliśmy na drogę pełną sporych dziur, ale mimo to jechaliśmy dalej, no bo w końcu Suzuki Vitara nie z takimi terenami sobie radzi. W pewnym momencie nasz kierowca Łukasz wpakował się w pół metrową dziurę i samochód zawisł na zawieszeniu pomiędzy dwoma wyrwami w których były koła. Próbowaliśmy ruszyć – auto ani drgnęło.

Podkładaliśmy gałęzie pod koła, pchaliśmy Vitarę, a nawet podnosiliśmy samochód i nic. Pałowaliśmy się z tym dobre pół godziny, aż w końcu trzeba było iść po pomoc do sąsiadów, którzy nad brzegiem Bajkału (niedaleko nas) łowili ryby. A, że mieli dobre auto z linką i chęci, to nam pomogli. Też nie było łatwo z pomocą ich terenówki, ale jednak ich pomoc okazała się zbawienna, bo po jakiś 30 minutach udało się wyciągnąć samochód i mogliśmy wrócić na miejsce i zabrać się za rozpalanie (w końcu!) ogniska.kolo

Wiele nie brakowało i doszło by do niebezpiecznego wypadku, do tragedii, bo obok zakopanego samochodu było jezioro i mogliśmy się utopić. Tym bardziej, że szyby w aucie mieliśmy pozamykane ze względu na gałęzie, które obficie rysowały samochód podczas jazdy. Gdybyśmy się utopili, to nie wiadomo czy kiedykolwiek by nas ekipa ratownicza znalazła lub nawet przypadkowo tubylcy, którzy czasami koczują nad samym brzegiem jeziora. Tam gdzie się zatrzymaliśmy, to na samym brzegu jest ponoć 2 metry głębokości więc Vitarę by zakryło.

Na szczęście udało nam się wyjść z tej kolizji bez szwanku.

P.S. Na powyższym filmie widać zaledwie kilka procent z całej przeprowadzonej akcji ratowniczej. Operator kamery ( Ja 🙂 ) także brał czynny udział w pomocy wyciągnięcia samochodu.

Autorem treści jest MCH

SAMOCHODEM PO DRZEWO NA OGNISKO (FILM Z 02-2016)

NA BIWAKU | SAMOCHODEM PO DRZEWO NA OGNISKO | RATOWICE


Drzewo na ognisko zaprzęgnięte do Suzuki Vitara. Biwak odbył się nad rzeką Odra w miejscowości Ratowice.

Kaskaderski pokaz jechania na gałęzi znalezionej przy zwalonym drzewie u brzegu rzeki Odra.

 

Od znalezionej gałęzi do naszego ogniska (wówczas małego) dzieliło nas jakieś 500 metrów i mieliśmy nie lada problem z zaciągnięciem tego konaru na miejsce. Po drodze było wiele przeszkód, ale warto było się pomęczyć – ognisko trwało całą noc!

 

Takie okazy nie trafiają się zbyt często w tym miejscu, dlatego też długo się nie zastanawialiśmy będąc na rozpoznaniu terenu, że trzeba podjechać autem, znalezisko zaczepić za hak… i przejechać się przy okazji na tym, co później poszło z dymem.

 

W celu uniknięcia rozpoznawalności, a co za tym idzie sławy (chłopaki nie lubią i nie mają czasu na autografy i.t.p), na obraz zostały nałożone maskujące filtry. Kolejne kaskaderskie wyczyny być może już wkrótce!

 

Ratowice, to wieś położona w województwie dolnośląskim w powiecie wrocławskim w gminie Czernica w pobliżu Jelcz Laskowice.

Autorem treści jest MCH